|
Mirosław P. Jabłoński
PRYWATNY ARMAGEDDON CHARLSA MANSONA
66-letni obecnie Charles Manson jest jednym z największych masowych morderców XX wieku, chociaż
nie ma dowodów na to, by własnymi rękami pozbawił życia choćby jedną osobę.
Strzelił, co prawda, do handlarza narkotyków z zamiarem zabicia go, ale ten nie odważył
się zeznać tego przed sądem ani nie wyraził zgody na wydobycie z jego ciała pocisku,
co mogłoby pomóc w zidentyfikowaniu broni, z której strzelano w posiadłości Polańskich.
Radio z zegarem
Polańscy mieszkali w Hollywood przy Cielo Drive 10050 w domu, który należał do Terry'ego
Melchera, syna Doris Day. Kiedy Melcher rozstał się z aktorką Candice Bergen, wynajął
im posiadłość. By wjechać na jej teren wystarczyło przycisnąć guzik przy bramie.
W feralną noc 8 sierpnia 1969 roku w domu znajdowały się cztery osoby - Sharon Tate-Polańska,
Jay Sebring, jej były narzeczony, Wojtek Frykowski, syn łódzkiego fabrykanta oraz jego dziewczyna,
Abigail Folger, której "zawód" określono w raporcie policyjnym słowami: "spadkobierczyni
fortuny kawowej Folgera". Piątą ofiarą zabójców stał się 18-letni
Steven Parent, który przyjechał do ogrodnika Polańskich, by mu sprzedać radio z zegarem.
Parent zbierał pieniądze, gdyż od września chciał rozpocząć studia. Sharon Tate-Polańska
otrzymała 16 ciosów nożem, Jay Sebring 7 ciosów nożem i jeden postrzał, a
ciała byłych kochanków zostały połączone liną. Wojtek Frykowski walczył
zajadle o życie - otrzymał 51 ciosów nożem, 2 postrzały i 13 uderzeń tępym
narzędziem w głowę. Abigail Folger - 28 ran kłutych. Steven Parent, którego zwłoki
znajdowały się w samochodzie, miał ranę ciętą na nadgarstku i cztery rany postrzałowe.
Następnej nocy przy 3301 Waverly Drive zamordowano w podobny sposób małżonków LaBianca,
ale wyznaczone do prowadzenia śledztw dwie grupy detektywów - chociaż pracowały w jednym pomieszczeniu
- nie porozumiewały się ze sobą w tej kwestii, ani nie skojarzyły obu spraw.
Jeźdźcy apokalipsy
Przedstawiając akt oskarżenia prokuratura nie potrafiła podać powodu, dla którego
popełniono siedem bezsensownych morderstw. Przełomem w tym względzie stało się zeznanie
Paula Watsona, zastępcy Mansona, który dostarczył w końcu brakującego ogniwa motywu,
jaki popchnął przywódcę Rodziny do popełnienia zbrodni. Motyw był równie
szalony co sam Manson - po pierwsze, chodziło o unikalny sposób pojmowania przez Mansona Księgi
Objawienia, a po drugie o jego zdecydowanie osobliwy i skomplikowany stosunek do angielskiej grupy rockowej "The
Beatles".
Manson miał hopla na punkcie cytatów z Biblii; szczególnie z dziewiątego rozdziału
Apokalipsy. Podczas gdy ktoś czytał, Charlie podawał własną interpretację wersetów.
"Czterej aniołowie" to byli Beatlesi, których Manson uważał za przywódców,
orędowników, proroków. Kwestia: "I otworzył studnię otchłani... A z tego
dymu wyszły na ziemię szarańcze, którym dana została moc...", stanowiła kolejne
nawiązanie do angielskiej grupy rockowej. Szarańcza - Beatles to jedno i to samo (nazwa zespołu
"The Beatles" pochodzi od zniekształconej pisowni słowa "beetles" - "chrząszcze",
"żuki", potocznie "robaki"). "A twarze ich jakby twarze męskie", jednak
"włosy miały jak włosy kobiece". Oczywiste nawiązanie do długowłosych muzyków.
A z ust czterech aniołów "wydostał się ogień i siarka." To nawiązanie
do słów, tekstów piosenek Beatlesów; do mocy, jaka wydobywa się z ich ust.
Ich "napierśniki z ognia", to elektryczne gitary. Kształty "jak koni przygotowanych do bitwy"
to były pustynne buggy, które Manson szykował na swój prywatny Armageddon. "A liczba
wojsk konnych wynosiła dwie miriady miriad" - wędrujące po ziemi i niosące zniszczenie
wojska to były gangi motocyklowe.
"A powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi, ani żadnym ziołom, ani
żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Boga na czołach."
Manson twierdził, że ludzie zostaną oznaczeni. Nie wyjaśnił nigdy dokładnie, jaki będzie
to znak, tylko że on, Charlie, będzie w stanie to powiedzieć, będzie to wiedział",
i że "znak pokaże czy będą z nim, czy przeciwko niemu." Dla Charliego wszystko
było czarne albo białe, "nic nie było w pół drogi."
Jeden z wersetów mówił o oddawaniu czci demonom, złotym, srebrnym i spiżowym bałwanom.
Manson uznał, że nawiązuje on do czci oddawanej przez establishment samochodom, domom i pieniądzom.
Werset piętnasty brzmi: "I zostali uwolnieni czterej aniołowie, którzy byli przygotowani
na godzinę i na dzień, i na miesiąc i na rok, aby wytracić trzecią część
ludzi." To ludzie, którzy umrą podczas Helter Skelter... jedna trzecia rodu ludzkiego... biała
rasa.
Pierwszy werset dziewiątego rozdziału Apokalipsy mówi o piątym aniele; jednakże rozdział
kończy się nawiązaniem tylko do czterech aniołów. Początkowo było pięciu
Beatlesów, z których jeden, Stuart Sutcliffe, zmarł w Niemczech w 1962 roku.
Istniała też inna interpretacja.
Pierwszy werset brzmi: "I zatrąbił piąty anioł, i widziałem gwiazdę, która
spadła z nieba na ziemię; i dano jej klucz od studni otchłani." Dla członków Rodziny
tożsamość tego piątego anioła, władcy bezdennej otchłani, nie budziła nigdy
wątpliwości. To był Charlie.
Werset jedenasty głosi: "I miały nad sobą jako króla anioła otchłani, którego
imię brzmi po hebrajsku Abaddon, po grecku zaś jego imię brzmi Apollyon."
Król miał także łacińskie imię, które, chociaż pojawia się
w katolickiej Biblii z Douai, zostało przeoczone przez tłumaczy króla Jakuba. Brzmiało ono
"Niszczyciel".
Niszczyciel, prawdziwe nazwisko Charles Manson.
Manson nie przykładał szczególnego znaczenia do ostatniego wersetu dziewiątego rozdziału
Objawienia.
"I nie odwrócili się od zabójstw swoich ani od swoich czarów, ani od wszeteczeństwa
swego, ani od kradzieży swoich."
Biały album
Charlie wierzył, że zapowiedziane wypadki dzieją się teraz, a nie mają zajść
w przyszłości. Apokalipsa zaraz się zacznie i nadszedł najwyższy czas, żeby opowiedzieć
się po którejś ze stron... albo zostać tu, albo uciec z nim na pustynię.
Manson był przekonany, że Beatlesi są wieszczami. Przemawiali do Charliego swoimi piosenkami,
dając mu znać przez ocean, że śpiewają o tym, co ma się stać. Święcie
w to wierzył... Ich teksty uważał za proroctwa; szczególnie nagrania z tak zwanego Białego
Albumu...
Manson i Rodzina uważali, iż Beatlesi przemawiają do Charliego swoją muzyką. W piosence
"I Will" znajdują się wersy: "I kiedy wreszcie cię znajdę/ Twoja piosenka
wypełni powietrze/ Śpiewaj głośno, żebym cię słyszał/ Spraw, bym znalazł
się obok ciebie..." Charlie interpretował to w ten sposób, że Beatlesi chcą, żeby
Manson nagrał płytę. Powiedział Rodzinie, że Beatlesi szukają JC (Jezus Chrystus),
a to on jest JC, którego tamci szukają. Powiedział także, że Beatlesi wiedzą,
iż Chrystus wrócił na ziemię i mieszka gdzieś w Los Angeles. Przyszło mu to do głowy
na podstawie Białego Albumu, który zawiera piosenkę zatytułowaną "Honey Pie";
jej słowa mówią: "Och, kochanie, moje położenie jest tragiczne/ Chodź i pokaż
mi magię/ Twojej hollywoodzkiej pieśni." A dalej: "Och, kochanie, doprowadzasz mnie do szaleństwa/
Żegluję przez Atlantyk/ By być tam, gdzie ty jesteś."
Charlie chciał, oczywiście, żeby Beatlesi przepłynęli Atlantyk i przyłączyli
się do niego w Dolinie Śmierci. Gdy Rodzina mieszkała w domu przy Gresham Street (w styczniu i lutym
1969 roku, tuż po ukazaniu się Białego Albumu), Manson i dziewczyny wysłali kilka telegramów,
napisali mnóstwo listów i telefonowali co najmniej trzykrotnie do Anglii, usiłując skontaktować
się z Beatlesami. Bez powodzenia.
Pochodząca z "Honey Pie" kwestia "Kocham, ale jestem leniwy" znaczyła dla Charliego
tyle, że Beatlesi kochają JC, ale są zbyt leniwi, żeby go odszukać; pojechali także
do Indii, podążając za Mahariszmą, którego uznali w końcu za fałszywego
proroka. Wzywali także JC/Charliego w pierwszych ośmiu linijkach piosenki "Don`t Pass Me By",
w "Yer Blues", a na wcześniejszym albumie, Magical Mystery Train, w "Blue Jay Way." Biały
Album Beatlesów, powiedział Manson, "przygotowywał grunt pod rewolucję." Jego
płyta, która pojawi się po tamtej - mówiąc słowami Charliego - "wyciągnie
korek z butelki. Zapoczątkuje to."
Większość czasu spędzonego przez Rodzinę w domu przy Gresham Street została poświęcona
na komponowanie piosenek do albumu Charliego. Każda z nich miała być posłaniem skierowanym
do konkretnej grupy ludzi, na przykład do motocyklistów, i powinna była kreślić rolę,
jaką mają oni odegrać w Helter Skelter. Charlie mocno pracował nad tymi piosenkami; musiały
być bardzo subtelne, tak jak piosenki Beatlesów, a ich prawdziwe znaczenie miało pozostać
ukryte, by nie zostały zrozumiane przez wszystkich innych, poza odpowiednio dostrojonymi ludźmi.
Manson liczył na to, że producentem jego albumu zostanie Terry Melcher. Zdaniem wielu członków
Rodziny Terry obiecał Charliemu, że przyjdzie kiedyś i posłucha tych piosenek. Dziewczyny posprzątały
dom, napiekły ciastka i skręciły jointy. Melcher nie pokazał się. Manson nigdy nie wybaczył
tego Melcherowi.
Chociaż Beatlesi nagrali wiele płyt, to jednak Manson uważał, że najważniejszy
jest dwupłytowy Biały Album, który Capitol wypuścił w grudniu 1968 roku. Nawet fakt, że
jego okładka była biała - bez żadnej grafiki, wyjąwszy wytłoczoną nazwę
zespołu - miał dla niego znaczenie.
To był, i takim pozostał, wstrząsający album, zawierający jedne z najlepszych i najdziwniejszych
utworów Beatlesów. Znajduje się na nim trzydzieści piosenek - od miłosnych ballad, przez
parodie utworów pop, po kakofonię dźwięków stworzoną drogą zmontowania skrawków
rozmaitych taśm. Jednakże dla Charlesa Mansona było to proroctwo. A przynajmniej przekonał do
tego swoich wyznawców.
Fakt, że Charlie obdarzył Susan Atkins nowym imieniem i nazwiskiem - Sadie Mae Glutz - na długo
przed ukazaniem się Białego Albumu z piosenką "Sexy Sadie" stanowił dla Rodziny
dodatkowy dowód na to, że Manson i Beatlesi są umysłowo ze sobą sprzęgnięci.
Niemal każda piosenka tego albumu miała ukryte znaczenie, które Manson interpretował na
użytek swoich zwolenników. Dla Charliego "Rocky Raccoon" (Skalny szop) znaczyło tyle,
co "coon" (sl. "bambus", "asfalt") lub Murzyn. Podczas gdy dla wszystkich innych,
z wyjątkiem Mansona i Rodziny, było oczywiste, że słowa piosenki "Happiness Is a Warm
Gun" mają konotacje seksualne, Charlie tłumaczył jej znaczenie w ten sposób, że
Beatlesi mówią czarnym, żeby dobyli broni i walczyli z białymi.
Pięć piosenek z Białego Albumu Rodzina grała częściej od pozostałych. Były
to: "Blackbird", "Piggies", "Revolution I", "Revolution 9" i "Helter
Skelter".
"Kos śpiewa w głuchą noc/ Weź te połamane skrzydła i naucz się latać/ Całe
swoje życie/ Czekałeś tylko na ten moment, by wzlecieć", brzmiały słowa "Blackbird".
Charlie wierzył, że ten moment nadszedł właśnie teraz, i że czarny człowiek zamierza
powstać, powalić białego i wziąć nad nim górę; uważał, że
tą piosenką Beatlesi programują Murzynów "do powstania, do postąpienia naprzód,
do rozpoczęcia tego".
Obie zbrodnie, w domach Tate i LaBianców, zdarzyły się "w martwej nocnej ciszy". Jeżeli
jednak ta analogia miała dla Mansona szczególne znaczenie, to nie wyznał jej nikomu, ani także,
nawet jeśli ją znał, nie podał słownikowej definicji wyrażenia "helter skelter".
Piosenka "Helter Skelter" zaczyna się tak: "Kiedy dotrę na dno, wrócę na
szczyt zjeżdżalni/ Gdzie zatrzymam się, obrócę i pójdę po bilet na
kolejną jazdę..." Manson twierdził, że było to nawiązanie do wyjścia Rodziny
z bezdennej otchłani.
Istniało prostsze wyjaśnienie. W Anglii, ojczyźnie Beatlesów, "helter skelter" stanowi alternatywne
określenie zjeżdżalni w lunaparku.
Folwark zwierzęcy
Jeśli wsłuchać się dokładnie, to w tle piosenki "Piggies" można usłyszeć
chrząknięcia i pochrapywania. Przez "piggies" (świniaki), Manson rozumiał tych wszystkich,
którzy należeli do establishmentu.
Podobnie jak sam Manson, piosenka była otwarcie krytyczna w stosunku do świń, którym tak naprawdę
nie należy się nic więcej, ponad cholernie mocne walnięcie w łeb. Rozumiał przez
to, że czarny człowiek da świniom, czyli establishmentowi, mocnego łupnia. Charlie uwielbiał
tę kwestię; cytował ją przy każdej okazji. Tekst opisywał parę wystrojonych
świń, wieczerzających przed domem i jedzących bekon przy pomocy noży i widelców.
Rosemary LaBianca - czterdzieści jeden ran od noża. Leno LaBianca - dwanaście ran od noża, siedem
razy ukłuty widelcem, nóż w gardle, widelec wbity w brzuch, a na ścianie napis wykonany jego
własną krwią: ŚMIEĆ ŚWINIOM.
Pod koniec "Piggies", po odgłosach chrząkających świń, słychać taki
bardzo dziwny, opadający akord. W "Revolution 9" pojawia się ten sam akord, po nim krótka
pauza, a potem "chrum, chrum, chrum". Ale w tej pauzie słychać dźwięk strzałów
z broni maszynowej. Tak samo jest w piosence "Helter Skelter". Beatlesi grają ten sam akord, naprawdę
niesamowity. W "Revolution 9" znów to samo, z odgłosem broni maszynowej, a ludzie tam umierają,
krzyczą i rzężą.
Biały Album zawiera dwie piosenki, które mają w tytułach słowo "rewolucja".
W wydrukowanym tekście "Revolution 1", który przytoczono na koszulce płyty, czytamy: "Mówisz,
że chcesz rewolucji/ Dobrze wiesz/ Że wszyscy chcemy zmienić świat.../ Ale gdy mówisz o
zniszczeniu/ To wiesz, że możesz mnie wykluczyć."
Kiedy jednakże słucha się tej piosenki, to natychmiast po słowie "mnie" pada
słowo "nie".
Manson rozumiał to tak, że Beatlesi - niegdyś niezdecydowani - teraz preferują rewolucję.
Charlie objaśnił wiele takich "ukrytych znaczeń", które znajdowały się
w sporej ilości beatlesowskich piosenek, ale występowały szczególnie często w utworach
Białego Albumu. Były one, powiedział Manson swoim wyznawcom, bezpośrednimi informacjami dla niego,
Charliego/JC.
Dalsze słowa brzmią: "Mówisz, że masz prawdziwe rozwiązanie/ Dobrze wiesz/ Że
z rozkoszą poznalibyśmy ten plan."
Znaczenie tego fragmentu było dla Mansona oczywiste: wyśpiewaj to, Charlie, i powiedz nam, jak możemy
uniknąć holocaustu.
Ze wszystkich piosenek Beatlesów "Revolution 9" jest z pewnością najdziwniejsza. Recenzenci
nie mogą się zdecydować, czy było to zapoczątkowanie nowego, ekscytującego kierunku
rocka, czy też wyrafinowane szalbierstwo. Jeden z krytyków powiedział, że przypomina
mu to "zły odjazd na kwasie."
W tradycyjnym pojęciu nie ma w niej ani muzyki, ani słów; jest to raczej montaż dźwięków
- szeptów, krzyków, urywków dialogów z radia BBC, strzępków muzyki klasycznej,
wystrzałów z moździerza, płaczu dziecka, kościelnych psalmów, klaksonów samochodowych,
wrzasków ze stadionów piłkarskich, które - wraz z wielokroć powtarzanym refrenem
"Numer 9, numer 9, numer 9" - wznoszą się do punku kulminacyjnego, składającego
się z odgłosów broni maszynowej i ludzkich krzyków, po czym opadają w cichą
i w oczywisty sposób symboliczną kołysankę "Dobranoc."
Ze wszystkich piosenek z Białego Albumu Charlie mówił najczęściej o "Revolution 9"
Uważał, że to jest metoda, jaką Beatlesi wybrali, żeby powiedzieć ludziom,
co ma się stać; to ich sposób na przekazanie proroctwa; to bezpośrednie nawiązanie do 9
rozdziału biblijnego Objawienia.
Był to oddany dźwiękiem Armageddon, nadchodząca czarno-biała rewolucja, twierdził Manson.
Gdy Charlie słuchał tej piosenki, słyszał w dźwięku podkładu, na tle strzałów
broni maszynowej i pochrumkiwania świń męski głos, który mówił: "powstań".
W "Revolution 1", Beatlesi postanowili w końcu zaangażować się w rewolucję.
W "Revolution 9" mówili czarnemu człowiekowi, że nadszedł czas, żeby powstał
i zaczął rewoltę. Według Charliego.
Manson znalazł w tej piosence wiele innych wiadomości
(łącznie ze słowami "Powstrzymaj Nixona"), ale jak chodzi o jego filozofię związaną
z Helter Skelter, najważniejsze znaczenia zostały przytoczone powyżej.
Nadchodzi wielkie gówno
Wiosną 1968 roku Charles Manson mówił o nadciągającej wojnie między białymi
a czarnymi. W tamtym okresie istniało powszechnie znane undergroundowe wyrażenie, stwierdzające,
że "nadchodzi wielkie gówno". Interpretowano je rozmaicie - jako oznaczające, że
dzień sądu jest o wyciągnięcie ręki, lub że na powierzchni Ziemi zapanuje piekło
- i Charlie używał często tego określenia w odniesieniu do nadciągającego konfliktu
rasowego. Ale nie był fanatyczny na tym punkcie.
Później, w grudniu tego roku, Capitol wypuścił Biały Album Beatlesów, na którym
znalazła się piosenka pod tytułem "Helter Skelter." Ostatnia zwrotka brzmiała tak:
"Uważaj, helter skelter, helter skelter, helter skelter/ Uważaj [krzyk w tle] helter skelter/
Ona zjeżdża szybko w dół/ Tak, zjeżdża/ Tak, zjeżdża."
Manson usłyszał po raz pierwszy piosenki z Białego Albumu najprawdopodobniej w Los Angeles, gdy
jechał do miasta z Barker Ranch, gdzie pozostała większa część Rodziny. Gdy Charlie
wrócił 31 grudnia 1968 roku do Doliny Śmierci, powiedział grupie: "Kapujecie o czym mówią
Beatlesi? Nadchodzi Helter Skelter. Beatlesi mówią to tak, jak jest."
Było to samo wyrażenie, pominąwszy fakt, że słowo oznaczające defekację
zostało zastąpione przez "Helter Skelter", co znaczyło, że mają nadejść
czarni i rozwalić miasta.
W zimie w Dolinie Śmierci jest bardzo mroźno, więc Manson znalazł piętrowy dom pod numerem 20910
przy Gresham Street w Canoga Park, w San Fernando Valley, niezbyt daleko od Spahn Ranch. W styczniu 1969 roku wszyscy
przeprowadzili się do domu przy Gresham Street, żeby przygotować się do Helter Skelter.
Członkowie Rodziny obserwowali jak nadchodzi powstanie i mogli widzieć wszystko, co działo się
w mieście. Nawiązując do filmu o Beatlesach, Charlie nazwał budynek przy Gresham Street "Żółtą
łodzią podwodną". Dom był jak okręt podwodny z tego względu, że gdy
się do niego weszeło, to nie można było wyjść. Można było tylko wyglądać
przez okna. Zaczęto projektować pustynne buggy i motocykle; zamierzano kupić dwadzieścia pięć
motocykli wyścigowych harleya.... nanoszono na mapę trasy ucieczki na pustynię... kryjówki z zaopatrzeniem...
wszystko to było w toku.
Przed nadejściem Helter Skelter wszystkim, co obchodziło Charliego, były orgie. Teraz chodziło
o czarno-białą rewolucję, która miała się zacząć od tego, że
"czarni mieli wchodzić do domów białych ludzi, by wypruwać z nich flaki i niszczyć
ich fizycznie, póki by nie doszło do otwartej rewolucji na ulicach, w wyniku której Murzyni
zwyciężyliby i przejęli władzę. Wówczas czarny człowiek zagarnąłby
karmę białego. Stałby się establishmentem."
Manson wyjaśniał, jak łatwo byłoby to zacząć. Kilku czarnych ludzi - paru smoluchów
z Watts - poszłoby do Bel Air i Beverly Hills, do tych dzielnic bogatych świń, i sprzątnęłoby
nieco ludzi, tnąc ich ciała, rozsmarowując krew i pisząc nią na ścianach różne
rzeczy; same superokropne zbrodnie, które białych doprowadziłyby do szału...
A dalej Manson powiedział, że grupy czarnych wyszłyby z gett i popełniły ohydne zbrodnie
w bogatszych częściach Los Angeles i innych miast, kłując ludzi nożami, zabijając,
tnąc ciała na kawałki, rozmazując krew i pisząc na ścianach "świnie" krwią
ofiar. Jednak to będzie dopiero początek, powiedział Manson. Te morderstwa wywołają wśród
białych zbiorową histerię: "Ze strachu pójdą do getta i jak oszalali zaczną
strzelać do czarnych." Ale ci, których zabiją, "to będą w pierwszym rzędzie
ci, którzy trzymali z białasami."
Prawdziwa czarna rasa - którą dla Mansona byli w rozmaitych momentach Czarni Muzułmanie lub Czarne
Pantery - nie zostanie tym dotknięta. Będą czekali w ukryciu, powiedział.
Po rzezi Czarni Muzułmanie "wyjdą z kryjówek i zwrócą się do białych,
mówiąc im: 'Popatrzcie, co zrobiliście naszym braciom'." I to gruntownie podzieli białasów
"na hipie-liberałów i zajadłych konserwatystów..." Dojdzie do czegoś podobnego
do Wojny Secesyjnej, brat przeciwko bratu, biali zabijający białych. Potem, gdy biali wyrżną
się już niemal całkowicie, "Czarni Muzułmanie wyjdą z ukrycia i sprzątną
ich wszystkich."
Wszystkich z wyjątkiem Charliego i Rodziny, którzy znajdą schronienie w bezdennej otchłani
w Dolinie Śmierci.
Karma zostałaby wówczas oddana. "Czarnuch znalazłby się na szczycie". I zacząłby
"sprzątać ten bałagan, tak jak zawsze to robił... Sprzątnąłby bałagan,
którego narobił biały człowiek, i odbudowałby trochę świat, odbudowałby miasta,
ale potem nie wiedziałby, co z nimi począć. Nie umiałby nimi zarządzać."
Według Mansona, czarni mają problem. Potrafią zrobić tylko to, co biały człowiek
wymyśli i powie im, żeby zrobili. Murzyn nie będzie umiał kierować światem bez pomocy białasa,
pokazującego mu, jak się to robi. Zatem czarnuch przyjdzie do Charliego i powie: "Zrobiłem
swoje. Zabiłem ich wszystkich, kapujesz, i jestem zmęczony mordowaniem. Już po wszystkim."
A wtedy Charlie wytargałby jego kędzierzawą głowę i kopnąłby go w dupę,
i powiedział, żeby tamten poszedł w pole zbierać bawełnę i był dobrym czarnuchem;
i żylibyśmy potem w wiecznej szczęśliwości... Rodzina - czysta, biała rasa, licząca teraz
według przepowiedni Biblii 144 000 ludzi - wynurzyłaby się z bezdennej otchłani. I "wtedy
to byłby nasz świat. Nie istniałby nikt więcej poza nami i czarnymi służącymi."
A także, w myśl ewangelii według Charliego on, Charles Willis Manson, piąty anioł, JC, rządziłby
wówczas światem.
Pewnego dnia w domu przy Gresham Street, gdy byli na odjeździe po kwasie, Manson powtarzał wielokrotnie,
że czarni nie mają żadnych talentów, "że jedyną rzeczą, jaką
wie Murzyn jest to, co biały mu powie lub pokaże", a zatem "ktoś musi mu pokazać, jak
to zrobić. Jak doprowadzić do Helter Skelter. Jak zrobić wszystkie te rzeczy." Charlie powiedział,
że jedynym powodem, dla którego jeszcze do tego nie doszło jest to, że białasy dostarczają
swoje młode córki czarnym z Haight-Ashbury, i stwierdził, że gdy ukaże się
płyta z jego muzyką i wszystkie te piękne laski - nazywał je "miłościami" -
opuszczą Haight-Ashbury, czarni zwrócą się ku Bel Air, żeby dostać swoje cukiereczki.
Murzyni są obecnie "spacyfikowani" przez młode białe dziewczyny, twierdził Manson,
ale kiedy on pozbawi ich tego smoczka - gdy ukaże się jego album i wszystkie te młode miłości
pójdą za Charliem-Pied Piperem na pustynię - czarni będą poszukiwali innych sposobów
na pozbycie się frustracji i zwrócą się wówczas przeciwko establishmentowi.
Ale Terry Melcher nie przyszedł. Album nie został nagrany. Rodzina przeniosła się z powrotem
do Spahn i zaczęła przygotowywać się do helter skelter. "Teraz był to rzeczywisty
fizyczny wysiłek, polegający na zebraniu wszystkich rzeczy, żeby mogli przenieść się
na pustynię. Wcześniej Manson głosił jedność Rodziny, samej dla siebie, niezależnej;
teraz zaskarbiał sobie względy gangu motocyklistów. Wcześniej był nastawiony antymaterialistycznie;
teraz gromadził pojazdy, broń, pieniądze.
Ten nowy, materialistycznie nastawiony Manson sięgnął po zupełnie dziwaczne plany robienia
pieniędzy. Ktoś zasugerował, na przykład, że każda z dziewczyn Rodziny mogałyby
zarabiać od 300 do 500 dolarów na tydzień, pracując jako tancerka topless. Mansonowi spodobał
się ten pomysł - dzięki dziesięciu laskom, wyciągającym trzy tysiące dolarów
tygodniowo, lub nawet więcej, mógłby kupować jeepy, plażowe buggy, a nawet broń
maszynową - posłał więc Bobby`ego Beausoleila i Billa Vance`a do Girarg Agency na Sunset Strip,
żeby wynegocjowali umowę.
Był jednak pewien problem. Mimo wszystkich posiadanych przez siebie mocy, Manson nie był w stanie przekształcić
kretowisk w góry. Z wyjątkiem Sadie, i kilku innych, dziewczyny Charliego nie miały po prostu
imponujących biustów. Z jakiegoś powodu Manson zdawał się przyciągać głównie
dziewczyny o małych piersiach...
Spadkobierca Hitlera
Najwyraźniej ważnym czynnikiem, który miał wpływ na Mansona - za sprawą głoszonej
ideologii oraz jako osobisty przykład - była postać Adolfa Hitlera. Manson szanował Hitlera
i często o nim mówił. Powiedział swoim zwolennikom, że "Hitler miał na
wszystko najlepszą odpowiedź", oraz że był "łebskim facetem, który zniwelował
karmę Żydów." Sam siebie, Manson postrzegał jako postać historyczną nie
mniejszego formatu; przywódcę, który nie tylko odwróci karmę czarnych, ale zlikwiduje
wszystkie rasy oprócz własnej, aryjskiej - prócz jego całkowicie białej, całkowicie
amerykańskiej Rodziny.
Istniejące pomiędzy Hitlerem a Mansonem analogie były zarówno powierzchowne, jak i istotne.
Obaj byli wegetarianami; obaj mieli niewielki wzrost; obaj wynieśli z młodości głębokie psychiczne
urazy, które wsparły - jeśli nie wręcz wywołały - ich głęboką nienawiść
odczuwaną w stosunku do społeczeństwa; obaj cierpieli na kompleks nieprawego pochodzenia - Manson
dlatego, że był bękartem, a Hitler - ponieważ był nim jego ojciec.
Obaj byli włóczęgami; obaj byli frustratami i odrzuconymi artystami; obaj lubili zwierzęta
bardziej niż ludzi; obaj byli mocno pochłonięci przez okultyzm; obaj zmuszali innych do popełniania
dla nich zbrodni.
Obaj byli rasistami; ponadto istnieją pewne dowody, że obaj uważali, iż w ich żyłach
płynie krew tych, którymi pogardzają. Wielu historyków sądzi, że Hitler cierpiał
z powodu skrywanej, obsesyjnej obawy, że miał żydowskich przodków. Jeśli więzienne
akta Mansona mówiły prawdę, Charlie uważał za możliwe, że jego ojciec
był czarny.
Obaj otoczyli się liżącymi im buty niewolnikami; obaj wyszukiwali słabości innych i wykorzystywali
je; obaj indoktrynowali swoich zwolenników przez bezustanne powtarzanie tych samych zdań; obaj zrozumieli
i eksploatowali psychologiczny wpływ strachu.
Obaj mieli ulubione epitety na określenie tych, których nie lubili: u Hitlera to było Schweinehund,
u Mansona "świnie".
Obaj mieli oczy, które ich zwolennicy nazywali "hipnotyzującymi"; ponadto obaj mieli robiącą
wrażenie aparycję, charyzmę i ogromną siłę przekonywania.
Obaj - Hitler i Manson - dysponowali nieprawdopodobną zdolnością wpływania na innych.
Wyznawcy Mansona i Hitlera potrafili usprawiedliwić swoich przywódców z ich ohydnych czynów
przez odwołanie się do filozoficznych abstrakcji.
Prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem, który miał wpływ na Hitlera, była filozofia
Nietzschego. Manson twierdził, że czytał Nietzschego. Prawda czy nie - Manson ledwo czytał,
a pisma Nietzschego nie są łatwą lekturą - obaj, Hitler i Manson, wierzyli w trzy podstawowe
dogmaty filozofii nietzscheańskiej: kobiety są gorsze od mężczyzn; biała rasa jest
nadrzędna w stosunku do wszystkich innych ras; nie jest niesłuszne zabić, jeśli cel jest słuszny.
I obaj zabijali. Obaj uważali, że masowe zabójstwa są słuszne, a nawet pożądane,
jeżeli ich popełnienie pomaga w spełnieniu jakiegoś wielkiego planu. Każdy z nich miał
taki plan; każdy z nich miał swoją własną monumentalną obsesję - dla Hitlera
to była Trzecia Rzesza, a dla Mansona Helter Skelter.
Od pewnego momentu analogie między nimi stają się czymś więcej, niż tylko zbiegiem
okoliczności. Nie wiadomo, ile z tych podobieństw stanowiło świadome zapożyczenia ze strony
Mansona, a ile było nieświadomym współzawodnictwem. Można jednak uznać, że
gdyby Manson miał taką okazję, stałby się kolejnym Hitlerem. Trudno sobie wyobrazić,
że nie mordowałby wielkich mas ludzi.
Na podstawie książki "Helter Skelter"
Vincenta Bugliosi i Curta Gentry.
Tłum. Mirosław P. Jabłoński
Wyd. "Prószyński i Sp-ka", 1999.
Powrót do poprzedniej strony
copyright (c) by: Michał Stachyra aka Puszon
puszon@uci.agh.edu.pl lub
puszon@ggff.rpg.pl
|